Wbrew pozorom - trudno pisać o niczym. A do tego sprowadzałaby się notka z moich poczynań kilku ostatnich dni. Nic ciekawego nie oglądałam (nieciekawego zresztą też), nadal czytam Klaksona, byłam w domu, wyprałam psa. No zwyczajne życie.
Jednak... w tę zwyczajność nie wpisuje się wydarzenie, które wreszcie udało się zorganizować. Sesja w starym, ukochanym zespole, który powołałyśmy do życia z Czarną i Kotem wieki temu. Deam Team (tak przez nas nazwany), ma długą i skomplikowaną historię, która korzeniami sięga pewnego październikowego wieczoru (który niepostrzeżenie zamienił się w szary, październikowy poranek), kiedy to dostałyśmy hasło: "dziewczyny! Jest pomysł na caern! Wymyślajcie postacie!". Wymyśliłyśmy... I to jak.
Był to pierwszy przypadek, kiedy historia mojej postaci zaczęła liczyć się tak naprawdę od momentu, kiedy pojawili się w jej życiu przyjaciele - postacie Czarnej i Kota. Ile zabawy było przy okazji stawiania naszych bohaterów w różnych sytuacjach życiowych, ciężko opisać słowami. Dawało nam to radość, wolność i nieokiełznany rozpęd. Łyżkę dziegdziu też oczywiście dostałyśmy, za słodko być nie mogło. Co śmieszniejsze, bardzo nas zjednoczyło stawianie czoła przeciwnościom.
Tak więc po latach rozłąki Dream Team znów się spotkał. I było... inaczej. Co nie znaczy "mniej fajnie". Jedyne, czego żałuję, to to, że nie możemy znów grać twarzą w twarz. Dobrze, że w ogóle.
Zawiązałyśmy z Kotem spisek - chcemy zakupić Friendowi podręcznik jakowyś, ażeby przekup... ekhem... przekonać go do poprowadzenia nam jakiegoś RPGa. Jakiego? - to zależy ponoć od podręcznika, na jaki się zdecydujemy. Niemniej - plan jest. Mroczny.
Dzisiaj, mocno zainspirowana, postanowiłam, że w ramach codziennego zabijania listopada w listopadzie, każdego dnia tego obleśnego miesiąca zrobię coś fajnego dla kogoś z mojego otoczenia. Wsłucham się w tych ludzi, którzy są dookoła mnie i przynajmniej spróbuję sprawić im przyjemność. Nie wiem, na ile plan mi się uda, ale jeśli wszystko wyjdzie, to może to być bardzo interesujący miesiąc.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz