środa, 27 lipca 2011

Salut

Przypomniały mi się wakacje, podczas których pogoda była równie kiepska. Ale wtedy alternatyw było mnóstwo. Bo były wakacje. Siedzieliśmy we czwórkę - moja siostra, mój kuzyn, moja przyjaciółka i ja - i robiliśmy bransoletki węzełkowe. Za oknem, tak jak dzisiaj, szaro, buro i nijako, a my pochyleni od rana aż do obiadu nad dzierganymi rzeczami. Potem były rozmowy, snucie planów, przelewanie serca w serce. Było błogo.

Chłodny, wakacyjny wieczór. Siedzimy "na szkole" większą grupą. Małe nieporozumienia, intrygi, burze emocjonalne. I małe szczęścia.

Jezioro, zapach lasu, woda oddycha po całym dniu, słońce powoli chowa się za horyzontem, upał trochę mniejszy. W tle ktoś krzyczy, ktoś się śmieje. 

"Wakacje, znów będą wakacje"...?

Wznoszę kubek z herbatą, salutując chwilom beztroski, które minęły.

3 komentarze:

  1. Przyłączam się do salutu: bo i mam teraz jakiś taki przedziwnie nostalgiczny nastrój, i przypominają mi się te wszystkie dziwne, piękne rzeczy, które robiłam jako licealistka - niekoniecznie w czasie wakacji... ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. To se ne vrati, niestety...
    Chemik.

    OdpowiedzUsuń
  3. To se ne vrati, ale jest szansa na zbudowanie nowej historii.

    Maple - wspominanie nie jest złe :) A w taki czas, jak ostatnio, wręcz wskazane: ogrzewa serce, rozświetla myśl i daje kopa na rozpęd ;)
    Zatem slainte! :D

    OdpowiedzUsuń