trawy się kołyszą.
Koncert świerszczy, żurawie przemykające po szarym niebie, ich śpiew opada w miękkiej kadencji. W oddali słychać szczekanie psa. To trochę oszukana cisza, ale zdecydowanie najlepsza na letnie wieczory.
Jutro w dzicz, urodzinniać się. Więc tymczasem.
Over and out.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz