I treściwie.
Można rozwlekle.
Można łzawo.
I z uśmiechem.
Można z błogosławieństwem.
I z niesmakiem.
Można na wiele sposobów.
I nawet jeśli nie na długo i nie na daleko i tak naprawdę to prawie w ogóle...
To nadal nienawidzę się żegnać.
Bo zawsze jest jakiś smutek.
Blog dla aktywnych leniuszków. Trochę o kosmetykach, o jedzeniu, o piciu, o życiu.
piątek, 29 czerwca 2012
czwartek, 28 czerwca 2012
Dzień? Tydzień? Miesiąc?! Świra
Zaczęło się nijak.
A potem była Blondynka w białym kożuszku w poszukiwaniu zamówionego tłumaczenia, które to zamówienie nigdy do nas nie dotarło.
A po niej była Perfekcjonistka, która chciała wiedzieć, dlaczego na jednym tłumaczeniu jest numeracja stron "Page 1 of 2", a na drugim nie ma, bo jest tylko "1" i "2", na koniec zaś zażądała wyglądu tłumaczenia toćka w toćkę takiego samego, jak oryginał.
A potem był Pan, który wysłał potwierdzenie przelewu poleconym priorytetem.
Jest kolorowo.
Z pięcioma wykrzyknikami.
piątek, 1 czerwca 2012
Co mnie nie zabije
Z pewnym zaskoczeniem skonstatowałam dzisiaj, że grono moich fanów z poprzedniego tygodnia obejmuje głównie Irlandię. Moje zdumienie nie ma granic (tu następuje chwila ciszy na wybrzmienie ironii).
Wiosna w pełni, "The Avengers" za mną, ku mojemu nieutulonemu żalowi (choć wciąż poważnie rozważam, czy nie pójść raz jeszcze), przede mną "Dark Shadows", "MiB", "Snow White and Huntsman" czyli czerwiec na wypasie filmowym. Zaraz potem na równym wypasie "Prometheus", Merida, ostatni Batman, i "Bourne Legacy" (to ostatnie kręci mnie wyjątkowo, bo jestem naprawdę ciekawa, czy utrzymają poziom poprzednich części). Czyli do sierpnia będzie co robić w kinie. Tylko skąd wziąć czas?
Bo to, co powyżej, to tylko wierzchołek góry lodowej. Oprócz tego ludzie, Projekt, wakacje, spacery, ME2, KOTOR2, BSG, książki... I niestety, nie da się zrobić tego wszystkiego naraz.
Nie, nie zabija mnie to... ale też nie wzmacnia.
Nie wiem, kto ukuł to tytułowe stwierdzenie, ale rzadko ma ono zastosowanie w rzeczywistości, szczególnie w niektórych przypadkach.
Zazwyczaj co cię nie zabije, to zostawi w stanie sponiewierania. Niewiele lepsza ta perspektywa.
Ale, żeby nie kończyć tak mało optymistycznie, to niech zostanie stwierdzone, że dziś piątek wieczór, jutro sobota, czyli weekend w pełni. Oby wzmocnił.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)