środa, 4 września 2013

Muzycznie nieco

Od ostatnich warsztatów muzycznych "chodzi po mnie" ten oto utwór:


Nigdy nie byłam jakąś szczególną fanką muzyki klasycznej. Znam podstawowe utwory, jestem w stanie pi razy drzwi podać autorów, ale moja ignorancja tak ogólnie przeraża nieco mnie samą. Może tym bardziej, że temat muzyki jest mi bliski na co dzień. To tytułem wstępu (wiem, mam do nadrobienia ok. 2000 lat historii muzyki :D).

Na warsztatach prezentowana była muzyka sakralna przez wieki i jedynie fragment tego dzieła wywołał we mnie dreszcze. "Miserere" wskoczyło natychmiast do ścisłej 10 najpiękniejszych utworów, jakie słyszałam.

Harmonizacja, czystość wykonania, blend... Harmonizacja... Wszystko to w mojej naprawdę nic nieznaczącej opinii niesamowicie podkreśla równie niesamowitą treść - Psalmu 51.

Na Wikipedii można znaleźć historię i konstrukcję tego utworu (przeczytałam go trochę rekreacyjnie... i warto było. Kilka szczegółów i słucha się jednak nieco inaczej).

Nic jednak nie odda słowami wrażeń towarzyszących słuchaniu tej szlachetnej, wzniosłej kompozycji. Warto przekonać się na własnej skórze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz