Za długo był spokój.
Naprawdę nie wiem, co widzę w tego typu kawałkach. Naprawdę. Tekst nie ma jakiegoś głębszego sensu, a mimo to słucham. A może po prostu to ja nie dojrzałam jeszcze do zrozumienia jego przepastnych głębin...?
Pochłaniam Castle'a.
W tzw. międzyczasie walczę z tą znajomą chęcią, która każe mi zamknąć drzwi, okna, wyłączyć komórkę i oddać się użalaniu nad sobą.
Jednak coś w tym jest, że im mniej się robi, tym mniej ma się motywacji do robienia czegokolwiek.
Ale nie tak, że nic. Wczoraj byłam na swojej pierwszej w życiu manifestacji. Wraz z moimi przyjaciółmi wystąpiłam w charakterze jednostki w tłumie. Poobserwowałam, poskandowałam nawet "Stop dla ACTA" i inne tego typu (tłum notabene skandował cokolwiek nieśmiało), poznałam, czym jest zachowanie zbiorowe (dzięki temu wiem już, że się do tego nie nadaję. To znaczy do bycia częścią zachowań stadnych), pokomentowałam z przyjaciółmi (greets Kitty, Kornel) i poszłam na inne spotkanie.
Nadal jestem przeciwna ACTA. Co z tego, że dzisiaj została podpisana?
Po prostu "the years turn over"... and out.
Na teraz to wszystko.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz