Heja banana!
Karnawał w toku, zatem druga część mojego wpisu kolorowego jest jak najbardziej aktualna.
Jak już wspominałam, raz na jakiś czas lubię się ładnie ubrać i zadbać o adekwatny makijaż (a Wy nie? ;). W poprzednim poście pisałam o makijażu codziennym, a tym razem proponuję Wam wersję bardziej odświętną.
W przeciwieństwie do makijażu dziennego, ten wieczorny (będący w moim przypadku różnymi wariacjami "smołkej") wymaga nieco więcej zaangażowania, ale efekty z reguły wynagradzają starania ;)
W wersji najbardziej klasycznej, jako bazę pod cienie (bo trwałość makijażu jest istotnym czynnikiem) stosuję wymiennie: Longstay Eyeshadow Stick Golden Rose (nr 03) oraz HYPOAllergenic Waterproof Stick Eyeshadow Bella (nr nie wiem który, ale jaśniutki). Obydwa produkty charakteryzują się rzeczywistą wodoodpornością, długotrwałością, nie rolują się w załamaniach powieki i bardzo przyjemnie rozprowadza się na nich inne cienie. Plusem jest też cena - zdecydowanie nie trzepią po kieszeni, są mega wydajne i dobrej jakości (wcześniej stosowałam bazy pod cienie Inglota i Avonu, i - prawdę mówiąc - przegrywają w przedbiegach).
W wersji ciut bardziej alternatywnej, a właściwie poszerzającej zakres wariacji makijażu, wykorzystuję kolorowe HYPOAllergenic Eyeshadow Stick (niebieska, zielona i czarna) oraz Secretale Waterproof Eyeshadow Stick. Ich kolory, położone jako bazy, stanowią doskonałe uzupełnienie dla pigmentów.
Na tak przygotowaną powiekę z reguły kładę Sleek iDivine Ultra Mattes V2 Darks (najpierw czarny/szary, żeby podbić kolor, a następnie inny wybrany - do moich ulubieńców zaliczają się Ink i Villan),
| Zdjęcie stąd: http://www.ezebra.pl/data/gfx/pictures/medium/3/8/5083_1.jpg |
albo któryś z pigmentów z Kolorówka.com - przy czym w mojej skromnej
opinii doskonale sprawdza się tutaj zarówno Twilight Green (o którym
pisałam ostatnio), jak i Egyptian Emerald (który zdążyłam już pokochać
pasjami), położone na ciemniejszy cień.
| Zdjęcie stąd: http://www.kolorowka.com/public/assets/files/egyptian-emerald.jpg |
Jeśli chodzi o moje skromne potrzeby, to ten zestaw w zupełności je zaspokaja. Czarna kredka do oczu Miss Sporty i wytuszowane rzęsy to już tylko kwestia formalności.
Być może kiedyś, jak już wróci do nas światło, spróbuję zrobić jakieś zdjęcia, żeby pokazać Wam efekty eksperymentów, ale kiedy widzę zalew naprawdę pięknych makijaży, na jeszcze piękniejszych dziewczynach, to odechciewa mi się ;D
Na pewno zdążyliście już zwrócić uwagę, że większość z zaprezentowanych tu produktów odznacza się relatywnie niską ceną. Bingo! Nie należę do osób, które pragną mieć najdroższe kosmetyki, przywiązanych do znanych marek. Zaliczam się natomiast do osób, które pragną mieć dobrą jakość, za przyzwoitą cenę. Nie robi na mnie wrażenia "metka" - jeśli pokażesz mi świetnie napigmentowany cień w interesującym kolorze, a w dodatku trwały, to możemy zacząć rozmawiać. Jeśli na dodatek ma przyjazną dla portfela cenę i niekoniecznie został wyprodukowany w Chinach, to masz moją pełną uwagę.
W zalewie drogeryjnych kosmetyków warto - jak zresztą w każdym przypadku - sięgnąć czasem po coś spoza tradycyjnej oferty :]
Pozdrawiam!
N.