Ale jednak jestem. Nieustająco.
Generalnie parcie na pisanie o wszystkim i o niczym mam od zawsze i właśnie zaczęłam zastanawiać się, w co to "nic" zamienić. Bo prowadzenie takiego sobie internetowego pamiętniczka nie kręci mnie już wcale.
Ludzie piszą blogi dla innych ludzi. Bardzo mi się taka idea podoba, bo przecież nie ma nic bardziej zapierającego dech w piersi niż kolejny przepis (jadalny i na życie), analiza kosmetyczna (wielkie gratki dla Arsenic i Kuny) czy sposób na odchudzanie. To wszystko piękne. Inspirujące. Prześmiewcze (och, Janino, ileż łez nad Tobą wylałam. Szczęśliwych).
Ale to już było.
Więc myślę nad kształtem i treścią.
A jakby ktoś słyszał coś o pracy w Trójmieście, to dajcie znać. Jakby ktoś miał pomysł jak z "niczego" zrobić coś konkretnego, to ja też chętnie.